Moje odkrycia: Bajkonur

Miałem niegdyś okazję odwiedzić kosmodrom Bajkonur. Rwałem się tam z romantycznym nastawieniem. W końcu wychowałem się na Strugackich, w dzieciństwie czytywałem fantastyczne opowieści o Alisie Sieliezniowej autorstwa Kira Bułyczowa, przez całą szkołę sam pisałem w 48-kartkowych zeszytach w kratkę powieści o kosmicznych podróżach.

Ogólnie, oczekiwałem wiele. Byłem gotów na oczarowanie i szok. I Bajkonur mnie zszokował. Okazał się sennym, stepowym miasteczkiem, zależnym od życia stojącego obok kosmodromu, zamieszkałym przez wojskowych, uczonych i obsługę. Piętrowe, grubościenne domy, chruszczowki, przeszklone pawilony sklepów – jakby to nie był obiekt strategicznego znaczenia, a jakiś spokojny i nudny Kołogriw Obwodu Kostromskiego (nawiązanie do miasteczka, którego populacja od lat ’90 mocno spada – przyp. tłum.)

Ale prawdziwe odkrycia były jeszcze przede mną. Zostaliśmy przewiezieni na wizytę w legendarnym hotelu „Kosmonawt”, gdzie przed startem kwaterowano załogi statków. Dodatkowo, była do dyspozycji wycieczka objaśniająca tutejsze obyczaje.

Pokazali nam domek Koroliowa. Na stole stoją rozłożone szachy. Wyjaśniają nam, że to te same szachy, te same figury, którymi grał Koroliow i Gagarin. (Później przyznają, że co miesiąc trzeba je restaurować, ponieważ turyści je rozkradają).

Wytłumaczyli, że Koroliow nie pozwalał drużynie kosmonautów na korzystanie z jakichkolwiek innych gier. Nawet sportowych, a szczególnie zespołowych. Początkowo zdawało się, że bał się waśni i kontuzji. Jednak później stało się to po prostu tradycją. Więc przed lotem, kosmonautom nie pozwala się ani na tenis, ani na piłkę nożną.

I, jak mówią, jeszcze jedna tradycja. Po przedstartowej konferencji prasowej, wszyscy kosmonauci obowiązkowo oglądają film „Białe słońce pustyni”. Dlaczego właśnie ten? Nie wiadomo. Taka już tradycja. Oglądają go w oryginale, a jeśli w załodze jest jakiś Hindus, czy Irańczyk, to jego problem. Tradycje na Bajkonurze traktuje się poważnie i nie wolno ich olewać.

I kolejna. Kiedy kosmonauci wyjeżdżają na platformę startową skromnym busem (w Kołogriwie takim samym można dojechać do centrum regionalnego), który skacze po stepowej szosie, należy zatrzymać się w pół drogi, wysiąść i „zmoczyć” tylne koło busa. Tą tradycję zapoczątkował sam Gagarin i od tamtej pory jeszcze nikt jej nie zlekceważył. Nie zdążyłem spytać, jak to się odnosi do Tiereszkowej, więc trzeba przyjąć wszystko za pewnik.

Jeszcze inne tradycje. Koniecznie trzeba się podpisać na drzwiach pokoju hotelowego, przed załogą należy wysłać popa z kadzidłem (to świeży zwyczaj, w czasach radzieckich nie było boga), a to tylko początek długiej listy. Kosmonauci nigdy się nie kłócą i wszystkie zalecenia wykonują szczegółowo. Hindusi i Irańczycy też czczą tubylcze obyczaje.

Wszystko to ma przynieść szczęście. Czynności, które pozwalały wcześniejszym załogom latać i bezpiecznie wracać, powtarza się kropka w kropkę. Jak się okazuje, kosmonauci to strasznie zabobonni ludzie. I to było dla mnie prawdziwym odkryciem.

Kadrowi wojskowi, inżynierowie i uczeni nie mogą po prostu polegać na swojej znajomości techniki, fizyki i pewności obliczeń. Dorośli mężczyźni i kobiety, kosmonauci i konstruktorzy wierzą, że istnieje związek między wysiusianiem się na koło autobusu (właśnie na tylne) i udanym wejściem na orbitę.

Stałem na bezgranicznie płaskim stepie Kazachstanu, patrząc, jak po zarośniętych trawą szynach, pod eskortą chudych żołnierzyków, sunie na platformę startową cud techniki, rakieta Sojuz, zaprojektowana jeszcze przez Koroliowa i myślałem: jednak niczego nie wiem o kosmosie, ani o ludziach, ani w ogóle o życiu.

Źródło: Дмитрий Глуховский: Мои открытия. Байконур

Autor zdjęcia: Ninara
(CC BY 2.0)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s