Moje odkrycia: Las Vegas

Jechałem do Las Vegas po raz pierwszy i myślałem: oto ona, świątynia zepsucia. Och, zaraz zachłyśnie mnie. Oj, skosztuję zakazanego owocu, trzymajcie mnie tylko. Przecież gdzieś tutaj działa się akcja filmu Kac Vegas. Jak zaraz rzucą się na mnie pokusy!

Reklamy

Moje odkrycia: Indie

Na lotnisku Delhi nowoprzybyłych witają trędowaci. Zwykli hinduscy trędowaci, proszący o jałmużnę, na którą zasłużyli swoją chorobą. Tacy sami podchodzą też do pasażerów riksz na skrzyżowaniach. Poleca się turystom nie kłócić z nimi, aby uniknąć niepotrzebnych scen.

Moje odkrycia: Arabia Saudyjska

W poprzedniej pracy dziennikarskiej, miałem okazję polecieć za prezydentem do Arabii Saudyjskiej. Zdaje się, że wtedy też próbowaliśmy bez skutku ubić z nimi interes, chociaż w tych dawnych latach ropa kosztowała tyle, że nawet zwykli ludzie wariowali. Ale już wtedy patrzyliśmy w przyszłość z podejrzliwością, oczekując od niej różnych podstępów.

Moje odkrycia: Czarnobyl

Dla mojego pokolenia, Czarnobyl oznacza nie najstraszniejszą katastrofę technologiczną współczesności; nie historię zatajania przed narodem okrutnego zagrożenia; nie bohaterstwo tych, którzy rzucili się do gaszenia atomowego pożaru własnymi ciałami, niczym mrówki, próbujące uratować podpalone mrowisko.